trzeci tydzień z rzędu wracam wieczornym tramwajem muzycznie spełniona i emocjonalnie rozstrojona. czasem staję na pętli i powtarzam wszystkie błędy, przewijam sobie przed oczami momenty niczym zapętloną wersję krótkometrażowego filmu (tak, tego ze znakiem zapytania w tytule), spać żreć pić spać, a rytm naszych spotkań jest miarowy jak stukot kół pociągu i podobnie jak on wyznaczany przez rozkład jazdy: dwie tablice.
towary zastępcze w nowej odsłonie, punkowa energia młodzieńczych lat i teksty wżynające się w mózg niczym paznokcie w moje przypalone dłonie. pięknie, zupełnie odmienne od tego, które znamy, połączenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz