pojęcia nie mam dlaczego nie mogę spać. przecież nie pijam mocnej kawy, nie jestem zestresowana (nie teraz), nie mam się czym przejmować (tak bardzo).
jutro o 9:00 autobus do ł. city.
wiem tylko, że w sylwestra o północy zaśpiewam z k. refren 'notorycznych debiutantów'. będziemy krzyczeć te słowa nie wierząc, oczywiście, że nie, w nie, ale tak bardzo chcąc. 'móc nie musieć wierzyć, że kiedyś to dostanę, co mi się należy'.
czekam na ten wyjazd. może pozwoli mi odpocząć. w końcu. bo póki co, w te święta, nie było okazji.
a naprawdę nie widzę siebie w nowym roku. siebie ogarniającej cokolwiek. nie. przykro mi. pod tym względem mam totalną pustkę w głowie.
ale udaję, że o tym nie myślę. zakopuję te zdania głęboko w głowie, a na wierzch wyciągam te pozytywne, trzymające przy życiu, o wyjeździe.
to będzie dobry... sylwester. dobre cztery dni. jak zawsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz